FANDOM


Przemek obudził się i poszedł do kuchni. Zrobił sobie śniadanie. Czekał go bowiem ciężki dzień pracy na rzecz Federacji Welffowskiej. Zrobił sobie kanapkę z szynką kupioną w supermarkecie niedaleko, wyjął zimne piwo i usiadł na krześle przy stoliku na balkonie. Mieszkanie jego miało z 80 metrów kwadratowych, było w Apartamentowcu Zaufanych, czyli tym dla najbardziej zasłużonych dla kraju ludzi, przy słynnej Alei Dziesięciu Tysięcy. Rozmyślał o tym co takiego znowu będzie robił: co też sknocić, czy odwiedzić Primarisa Magosa, czy udać się do Lich City, pojechać do Centralii... miał tyle do roboty, a zero pomysłu na ten dzień.

Niespodziewanie zadzwonił do niego telefon stacjonarny. Zmuszony przerwać swoje śniadanie wstał, poszedł do środka mieszkania i odebrał telefon.

- Halo?

- Przemysław, jesteś? - odezwał się głos w słuchawce.

- Primaris! Cześć. Chcesz coś?

- Mam dla Ciebie pewne zadanie. Namawiałem Welffa, ale nie chciał ryzykować.

- Mów!

- Linia Wschodnia, Twierdza 2. Straciliśmy z nią kontakt.

- Nie może być! - stwierdził zszokowany Przemysław.

- Możesz tam dla swojego przyjaciela tam pojechać?

- Ile nagroda wyniesie, Primaris? Czas leci.

- Masz u mnie 20 milionów marek federalnych z mojego skarbca.

- Rozumiem. Zbiorę sprzęt i ruszam.

- Dobra. Hangar samolotów przy lotnisku w Metropolii.

Przemek pospiesznie skończył kanapkę, wypił piwo, złożył meble na balkonie i przebrał się z piżamy i szlafroka w białą koszulę, granatowe dżinsy, szarą bluzę dresową oraz wziął swój płaszcz. Wyszedł, zamknął drzwi do mieszkania i poszedł do windy, która stała na końcu korytarza z prawej. Wszedł do niej gdy przyjechała na 12. piętro gdzie się znajdował i pojechał nią na sam dół - na parter. Gdy wyszedł z budynku na hałaśliwą aleję zauważył czekający na niego czarny samochód, a obok niego - Naczelnego Technika Primarisa Magosa, ubranego w elegancki czarny garnitur z bordowym krawatem. Wsiedli do środka na tylne siedziska - Przemysław po prawej, Primaris po lewej. Pojechali więc razem z dwójką innych czarnych samochodów na lotnisko. Te dwa pozostałe były ochroną głównego inżyniera Federacji, państwa zrzeszającego wiele miast, które kreowało ludzi na rasy panów, zaś pozostałe na zwyczajne rasy. Państwem tym kierował wiekowy już człowiek znany jako Heinrich Welff, a naród powstał w 2009 roku gdy człowiek ten postanowił zakończyć rządy anarchii i terroru. W obecnym roku minęło już 6 lat od jej powstania, ponieważ był kwiecień 2015.

- Zacznę od najistotniejszych rzeczy. - powiedział Naczelny Technik. - Nie tak dawno Elizabeth, co to stacjonuje póki co na Linii Wschodniej razem z patrolem dała znać o tym że nagle przyszło do gór morze.

- To niemożliwe! - odparł zdumiony Przemek. - Przeczy wszelkim prawom fizyki!

- No właśnie. Ale nie to jest dziwne. Zniknęła Twierdza 2, nasza mobilna. Mech ten ma na pokładzie setkę tysięcy żołnierzy Armii Federacyjnej. Jeśli coś złego dzieje się na Linii Wschodniej to teraz jest naprawdę źle. A przecież to jedyna linia obrony przed czymś co jest na wschód od niej. Cokolwiek by to nie było. Jedziemy na lotnisko, samolotem dostarczymy Ciebie do Twierdzy 1. Dalej pójdziesz ze mną, swoim Smąriuszem i jeszcze najlepszym agentem jakiego mamy.

- Kto to?

- Szalona Kapelusznik.

Przemek zrobił mały grymas. Smąriusz, który zeskoczył mu z ramienia, na którym siedział gdy tylko wyszedł z mieszkania usiadł na jego kolanach i też taką minę zrobił. Był to kłobuk - dobry duch martwego płodu przypominający nieco kulkę z małymi mackami na dole, parą gałek ocznych, trójkątnym nosem oraz małymi ustami. Nie należało go jednak ignorować - zabijał duchy oraz był potężnym bytem niematerialnym mogącym opętać każdego kto był wrogiem Przemysława. Gdy dojechali na miejsce zauważyli... Heinricha Welffa w towarzystwie Nieśmiertelnej Gwardii, elitarnych oddziałów wyznaczonych do ochrony samego przywódcy Federacji. Ubrany w szarawą kurtkę z czerwonymi belkami na kołnierzu, brązowych spodniach i czarnych rękawiczkach łysy i posiadający ułożone ładnie czarne wąsy mający około 1,8 metra człowiek budził respekt, zwłaszcza ze swoją szramą na lewym policzku, oku i środku czoła, ale też potężną blizną po ranie szarpanej na głowie.

- Primaris! - powiedział gniewnie nieco. Widać że był na niego trochę zły. - Co, ty, wyprawiasz?

- Wodzu, zniknęła nam Twierdza, musiałem...

- Ani słowa! - krzyknął po czym się uspokoił. - Mówiłem aby nie wtrącać innych osób?

- Tak jest!

- I nie posłuchaliście! Mówiłem że to tajne?

- Tak jest!

- Nie mów mi że dzwoniłeś przez publicznego operatora.

- Mówię.

- Ja Ciebie kiedyś zabiję. - powiedział zrezygnowany, a po chwili podszedł do Przemka i spojrzał mu w oczy. - Podjąłbyś się tego? Nawet po tym? Chciałem by załatwiły to tylko Dzieci Heinricha.

- Odpowiadam za jej ulepszenia i zasilenie. Więc było nie było jesteście na mnie skazani.

- Ha! - zaśmiał się wódz. - No cóż. Carpe diem. No dobra, bierzcie aeroplan i załatwcie to.

Maszyną był niezwykle futurystycznie wyglądający konstrukt podobny do Tu-114. Po kwadransie wystartował z pasa startowego, w międzyczasie wyjeżdżając na pas startowy. Pojazd był jednozałogowy, małe jednostki były teraz dronami, ale wielkie latające pojazdy liczyły jednego załoganta. Inaczej w przypadku statków powietrznych, które liczyły setki, a nawet tysiące członków załogi[1]. Lecieli niezbyt długo, w ciągu pół godziny znaleźli się na Linii Wschodniej, w Twierdzy 1. Było to istne miasto wojskowe, pełno lotnisk, hangarów, garaży, parków maszynowych, wieżyczek, stanowisk artyleryjskich i wielu innych, nie mówiąc już o tym iż były to co najmniej chyba dwie fortece w typie współczesnym, połączone podziemnymi tunelami, niemalże nie do zdobycia. Wieżyczki były na prawo od lądującego samolotu, a więc pas startowy na którym wylądował samolot biegł wzdłuż osi północ-południe. Wśród zaśnieżonych szczytów Gór Heinricha, gdzie była Linia było całkiem zimno, zwłaszcza jak na tę porę. Na wyspie Kraj było to jednak całkiem normalne, ponieważ nie była to normalna strefa. Pełno na niej było rozmaitych anomalii, rzadko jednak zdarzało się by kogoś zabiły. Poszli szybko do pobliskiej betonowej zabudowy w kształcie prostopadłościanu, przeszli do sali konferencyjnej i wtedy to rozpoczęła się konferencja. Usiedli z przodu, bo byli tylko Przemek, Primaris, Welff i Szalona Kapelusznik. Wielkimi drewnianymi drzwiami z tyłu wszedł jakiś dowódca. Był to Ernst Graf, dowódca Twierdzy 1.

- Szanowni Państwo. - rozpoczął. - Zacznę od podstaw. Twierdza 2 to nie jest budynkiem ani bazą. To olbrzymi 40 metrów niebywale uzbrojony mech "Malbork". Ostatni kontakt był gdzieś na południowy wschód od Twierdzy 1, około 125 km. Tam miał skręcać z zachodu na południe, ku Twierdzy 3, ale trzy godziny temu to jest 7:45 straciliśmy z nimi kontakt tutaj. - wskazał miejsce na mapie. - Przemek, weźmiesz drużynę jaka już została Tobie wyznaczona. Ruszysz tam i sprawdzisz co się stało. Jeśli Was zaatakują nie wahaj się odpowiedzieć im ogniem. To wszystko! Rozejść się!

Wszyscy wstali i rozeszli się w potrzebne strony. Przemek udał się więc do hangaru, gdzie miała czekać jego drużyna.


Następny rozdział >>

Przypisy

  1. Statki powietrzne powstały dzięki opracowaniu Kwantowego Kulopola Magosa, dzięki któremu nawet liczące tysiące ton pojazdy mogły latać. Małe jednostki były bezzałogowe dzięki zaawansowanemu zestawowi programów, dzięki którym jednostki takie może pilotować minimum jedna osoba w kwaterze głównej.

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.