FANDOM


Kalasher w końcu się uwolnił o 7 rano. 15 minut wcześniej spał jak nieboszczyk, bo usiłowaniu zdobycia kluczy. Kiedy wyszedł z aresztu okazało się że przyszedł po niego ochroniarz.

- Co ty robisz za celą? - wziął swój karabin plazmowy podobny do tych z serii Fallout.

- Ręce do góry! - powiedział po kazachsku Kalasher mając pistolet blasterowy podobny do C96, a potem po angielsku. - Oddaj wszystko co masz!

- Nie ma mowy. Ale... co jest?

Ochroniarz pobiegł do innych cel. Te były już otwarte. Nikogo tam nie było. Nadal w niego celując Kalasher zauważył na jednej z nich karteczkę z napisem "Pocałujcie nas w d***!", przybitą nożem bojowym do ściany. Gdy ją zerwał krzyknął:

- Patrz! - zawołał do niego.

Ochroniarz podbiegł, opuścił broń i wziął kartkę.

- Myślisz o tym co ja? - stwierdził Kalasher opuszczając pseudo-C96.

- Tak. - potwierdził, po czy dodał. - To zorganizowana dezercja całego garnizonu.

- Ale kto to zrobił?

- Nie wiem. Miałem przyjść do Ciebie o 6:30.

- Dlaczego więc przyszedłeś, bracie sierżancie o 7:15?

- Może zaspałem. Nie wiem, bracie Starszy.

- Chodźmy do generałów.

- Pobiegli najszybciej jak się dało. Ci co zostali albo spali jak zabici, albo dopiero co budzili się z okropnym bólem głowy. Dwójka weszła po schodach na górę do gabinetu gdzie generałowie spali. Nie mogli się dostać, bo zamknięci byli na klucz od środka. Kalasher skombinował więc wytrych i otworzył drzwi. Wtedy dowódcy obudzili się.

- Co? Co się dzieje? - mówił pół-przytomny Regimaster.

- Wstawaj, bracie Regimasterze!

- Bracie starszy, ty poza więzieniem!?

- Sytuacja nadzwyczajna!

- Co się stało? - spytał ten drugi, ledwo stając na nogi.

- Dezercja regimentu. Uciekli i złupili wszystko.

- Nie może być!

Natychmiast wszyscy wybiegli z pokoju i ruszyli do brycz żołnierzy, a zastali tam jedynie materace i kołdry.

- Zwiali, tchórze! - rzekł ten pierwszy.

- Bracie Regimasterze. - zaczął strażnik więzienny. - Wszyscy prawdziwi żołnierze spali, coś nam musieli dosypać byśmy spali.

- Jakieś prochy?

- Tak.

Regimaster zamyślił się razem ze swoim kolegą i zaczęli zbierać się jakoś po tym wszystkim. Kazali wyjść, a za parawanami przebrali się w mundury. Gdy wyszli wszyscy stanęli na baczność.

- Spocznij! - krzyknął ten długowłosy. - Do sali odpraw. Zarządzam alarm w całej okolicy.

Wszystkich zwołano do sali pełnej nowoczesnych komputerów kwantowych oraz szklaną tablicę z mapą Centralii i okolicy.

- Bracia i siostry. - rozpoczął odprawę trzymając dłonie na stole. - Doszło do dezercji. I to w tej jednostce. Nie mogę tego tolerować. Karą za zorganizowanie dezercji jest śmierć przez powieszenie, zgodnie z dyrektywą Rady Zakonu. Dlatego też wszystkich dezerterów należy wyłapać i dać do aresztu, a organizatorów - powiesić. I tak też zrobimy

- Święta racja, bracie Regimasterze. - mówił strażnik.

- Bracie starszy. Wiesz kto to zorganizował?

- Tak. - odpowiedział. - To starszy komtur Przemysław Przemkowski, komtur Kharlez Omnizjaszowski, podpułkownik regimentalny Arcturus Lwowski, jego adiutantka i żona po kryjomu Wilhelmina Yao zwana naprawdę Lanedilią Lwowską, szeregowy Wasieq, dowódca Sergiusz KaSZuB, członkini Filaru Militarnego rytu medycznego Retsu Uno Chana, jeniec wojenny i ordynans Lwowskich Salai Psychopathy Death oraz dziewczyna Przemka kurtyzana Stanislausa.

- Że co? - spytał Regimaster wściekły.

- No. - mówił przerażony. - Dziewięć osób.

W tym czasie wpadł strażnik spod bramy, ten sam którego strażnik więzienny i Kalasher mijali przy okazji. Z nim wpadła Tarlia, dziewczyna Kalashera

- Najmocniej przepraszam, ale ta waćpanna chciała się widzieć tylko i wyłącznie z Regimasterem.

- Tarlia, w pracy jesteśmy wszyscy! - mówił oburzony.

- To ważne! - krzyknęła.

- Niech mówi. - odparł wąsaty Regimaster.

- Fritz, no co ty. - powiedział do niego długowłosy. - Zwariowałeś czy jak?

- Nie, Michael. Niech powie co ma do powiedzenia.

- Dobrze. - otrzepała prawe ramię za które trzymał ją wcześniej strażnik bramy przy areszcie. - Panowie, widziałam waszych dezerterów.

- I co w związku z tym?

- Nie rozpoznałam wszystkich, ale widziałam wśród nich Stanislausę. Jechali pociągiem.

- Dokąd? - spytali zaskoczeni generałowie.

- Pociągiem. W stronę HallenWest.

- Jeśli jest tam Stanislausa,... - mówił Kalasher. - ...to jest i Przemek, lider akcji.

- Ścigać ich. - zarządził Regimaster. - Ale bracie Starszy.

- Tak?

- Od teraz kierujesz oddziałem Pogoń. Jesteś znany jako Junkier. Niech będzie to niejako oferta odkupienia. Dla Ciebie.

- Idę z nim! - powiedziała burdelmama.

- To wkładaj mundur i ruszaj. Dajemy wam najlepsze konie. Jazda!

- Taktochna! - wykrzyczał Człowiek Realny.

I tak czwórka złożona ze strażnika spod bramy, więziennego, Tarlii i Kalashera ruszyła w pościg za dezerterami.


<< Poprzedni rozdział Następny rozdział >>

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki