FANDOM


Artykuł w budowie Ten artykuł znajduje się obecnie w fazie pisania. Poczekaj aż autor skończy prace nad nim.
Szeryf Markson siedziała w polowej kantynie i wzięła z lodówki wódkę. Piła na umór, twarda była bowiem z niej kobieta. Nieraz po trzech butelkach nadal czuła się trzeźwo. Przyszedł do niej Gaspard i usłyszał o rozkazie przeniesienia wojskowych do miast, tak jak rolników i ludzi z wiosek. Bazę przeniesiono w międzyczasie do stolicy kolonii, Nowej Warszawy. Pakt Kolonialny zaczepił na maszt w centrum obozu swoją flagę. Na górze była żółta, na dole biała, a środku czarna. W lewym górnym rogu był czarny kwadrat, na nim zaś niebieskie kółko z siedmioma ułożonymi w okrąg zielonymi kółkami.

Na planecie w ciągu trzydziestu minut miała się zjawić flota gwiezdnych zeppelinów, sterowców do lotów w kosmosie, czyli swoistych statków kosmicznych. Na czele ewakuacyjnej flotylli stał "Augustus" dowodzony przez Ulricha von Hindenburga, Bawarczyka, podwładnego Meredith i zaprawionego w bojach weterana. Brał udział w walce z wieloma bandami kosmicznych piratów, niejeden raz uratował życie pannie Markson. Nieumarli już przygotowywali się do ataku, gdy nagle, nad kolonią, ni stąd, ni zowąd, pojawiły się statki Syntetyków i Organików, atakując najeźdźców i broniąc ludzi przed agresorem.

- Nie atakują nas? - pytał kolonista.

Chmary myśliwców i bombowców zmieniły armie żywych trupów w popiół. Ludzie atakowali ich, lecz nagle transportowce obu gatunków wyładowały wojska, które z furią ruszyły na barykady, by pomóc gatunkowi z Ziemi. Podszedł jakiś opancerzony, smokopodobny humanoid i stalowy, dwumetrowy robot. To byli dowódcy.

- Kto tu dowodzi? - spytał się dowódca Syntetyków.

- A w jakim celu szukacie dowódcy? - odpowiedziała pytaniem Meredith.

- Spokojnie. - mówił Organiczny. - Wysłaliśmy misję pokojową na planety. Wiedzą wasi przywódcy o Nieumarłych. Kto dowódca?

- Ja. Jestem Meredith Marion Markson, szeryf kolonii, przywódczyni wojska i służb porządkowych. Nadzorujemy ewakuację. Nasze statki tu dotrą za trzydzieści minut.

- Pomożemy. Statki mogą osłaniać was w czasie ewakuacji i obrony.

- A czy możemy je wykorzystać do ataku na niektóre z tych nekropolii?

- Dosyć ryzykowny plan, ale może się udać. - mówił Syntetyczny. -  Pozostawi jednak spore zniszczenia.

- Tym lepiej.

Przybycie Organicznych i Syntetycznych w roli pomocników zdziwiło mieszkańców kolonii. Wcześniej przecież obrócili ich kolonię w popiół. Prawdopodobnie popełnili mały błąd biorąc ludzi za Nieumarłych. W każdym bądź razie Meredith postanowiła, żeby do nich nie strzelać, ale przyjąć jako pomoc ze strony rasy, która najwidoczniej walczy z tym zagrożeniem od pokoleń. Rozstawili więc swoje wieżyczki, posiadające zdolność walki z jednostkami lądowymi powietrznymi. Meredith wkrótce zobaczyła karabiny Gaussa, broń Tesli oraz wiele innych rozmaitych energetycznych broni na polu bitwy. Organiczni używali kwasów, kolców, elektryczności i wielu innych narządów i wytworów. Podczas gdy robotyczna rasa stawiała na wielki postęp technologiczny oni polegali na ewolucji. Wydawało się że technologia parowa, atomowa i naftowa jest niczym w porównaniu z obcymi. Nieumarli jednak, jak się okazało, zaatakowali pobliską osadę. Syntetyczny kazał wszystkich zabić, gdyż nie widział możliwości uratowania ich. Czworonożna, wielka machina krocząca zmieniła atakujących w popiół. Markson po bitwie podeszła do ważnego obcego.

- O co chodzi z tymi Nieumarłymi? - spytała. - I jak się nazywasz?

- To jakaś wielka, nienaturalna zaraza. - mówił. - Zwalczamy ją od milionów lat. Niszczy wiele istot, nawet nas nie oszczędziła. Nie znaleziono na nią lekarstwa do dzisiaj. Zmienia roboty w pokryte rdzą i żądne zabijania istoty. Wydaje się, iż kogokolwiek zabiją lub cokolwiek zniszczą, wypaczają i zmieniają w swoje siły. A jeśli chodzi Ci o moje imię, to nazywam się Urias Jaryd i jestem pułkownikiem tej grupy. Mój przyjaciel z Organicznych jest adiutantem i nazywa się Orgisus.

Ów istota stanęła za nią i powiedziała chrapliwym nieco głosem:

- Witam panią. Jestem Orgisus Zugzah.

Urias Jaryd miał jedną parę rąk i nóg, długie, chude ręce pokryte niemalże wyłącznie platyną. Para oczu lub jego kamer świeciły mu się na niebiesko. Nosił spodnie z szelkami, a te drugie szły po białej koszuli. Na dłoniach oprócz ów ubioru miał też granatowy, niemalże podobny do pilota RAF-u z czasów II Wojny Ziemskiej mundur, a na głowie pilotkę. Szyję chroniła mu czerwona apaszka. Widać było u niego wiele elementów wysłużonych w walce, jak porysowany metal. Pod metalicznym ciałem niemalże gołym okiem Meredith zauważyła podobny do ludzkiego, metalowy szkielet. Nie należało go jednak lekceważyć - w walce strzelał wyjątkowo celnie z karabinu plazmowego. Wygląd mizerny nie świadczył jednak o sprycie i faktycznej sile Jaryda.

Orgisus Zugzah posiadał z kolei dziwny wygląd - ślizgał się niczym wąż, gdyż ogon służył mu do chodzenia. Stał pionowo, miał dłonie nie na cztery palce jak miał Syntetyczny, tylko na trzy, zakończone szponami. Miał cztery ręce, świecące na pomarańczowo dwie pary oczu oraz rodzaj naturalnego pancerza na tułowiu. Włosy świeciły w kolorze fioletowych, były długie i ułożone "na jeża". W jednej parze rąk miał karabin strzelający całymi kulami kwasu, w drugiej z kolei rodzaj żyjącej kuszy maszynowej. Z pleców wystawały mu kolce, aczkolwiek nie były jadowite i ukłucie nie groziło dostaniem się stamtąd jakiegoś groźnego jadu. Na sobie miał tylko szarawy podkoszulek, mundur miał rękawy na wszystkie cztery ręce, był szarozielony w lekko jasnym odcieniu. Na szyji dano jakieś znaczki w postaci złotych liści dębu na niebieskim tle, sam strój był bardzo sztywnie ułożony.

<< Poprzedni rozdział

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki